Anna zarabia 12 000 zł netto. Michał około 6 000 zł. Przez kilka lat dzielili wszystkie wydatki po połowie, bo wydawało im się to uczciwe.
Problem pojawił się wtedy, gdy zaczęli rozmawiać o emeryturze. Po opłaceniu połowy rachunków Anna bez trudu odkładała 2 500 zł miesięcznie. Michałowi zostawało kilkaset złotych. Ona budowała kapitał, on stał w miejscu.
Na papierze było równo. W praktyce nie było sprawiedliwie.
To częsty problem w związkach. Jedna osoba zarabia więcej, druga bierze dłuższy urlop rodzicielski, pracuje na część etatu albo przez kilka lat zajmuje się dziećmi. Bieżący budżet jakoś działa, ale różnica w prywatnych oszczędnościach rośnie z każdym miesiącem.
Jeśli nic z tym nie zrobicie, po dwudziestu latach możecie mieć wspólny dom, ale dwie zupełnie różne emerytury.
Wspólne życie nie oznacza wspólnego konta emerytalnego
IKE i IKZE są kontami indywidualnymi. Każdy ma własne konto, własny limit wpłat i własny kapitał. Podobnie wygląda sytuacja z rachunkiem maklerskim, lokatą czy obligacjami zapisanymi na konkretną osobę.
To ważne, bo wiele par myśli: "przecież oszczędzamy razem". Tymczasem wszystkie inwestycje mogą formalnie należeć tylko do jednego małżonka.
Nie chodzi o to, by zakładać najgorszy scenariusz. Chodzi o świadome planowanie. Własne oszczędności dają każdej osobie:
- bezpieczeństwo na starość,
- dostęp do pieniędzy zapisanych na jej nazwisko,
- możliwość wykorzystania własnego IKE i IKZE,
- większą niezależność w razie choroby, śmierci partnera albo rozstania.
Wspólny cel powinien więc brzmieć nie: "zbudujemy jeden duży portfel", ale: "zadbamy o dwie emerytury".
Równo czy proporcjonalnie? To nie jest to samo
Załóżmy, że para chce odkładać 3 000 zł miesięcznie.
Przy podziale po połowie każda osoba wpłaca 1 500 zł. Jeżeli jedna zarabia 12 000 zł, przeznacza na emeryturę 12,5% dochodu. Przy dochodzie 6 000 zł druga oddaje aż 25%.
Taki układ może szybko wywołać frustrację. Osoba zarabiająca mniej ma mniej pieniędzy na bieżące potrzeby, a każda awaria oznacza przerwę w oszczędzaniu.
Podział proporcjonalny wygląda inaczej. Jeśli jedna osoba wnosi dwie trzecie wspólnego dochodu, pokrywa też dwie trzecie wspólnej składki emerytalnej:
- Anna wpłaca 2 000 zł,
- Michał wpłaca 1 000 zł,
- razem nadal odkładają 3 000 zł.
Oboje przeznaczają na cel podobną część swoich dochodów. To zwykle łatwiejsze do utrzymania niż sztywne 50/50.
Jest jednak jeszcze trzeci model: wyrównywanie kapitału. Sprawdza się wtedy, gdy niższy dochód jednej osoby wynika z decyzji korzystnej dla całej rodziny, na przykład opieki nad dziećmi.
Trzy modele oszczędzania dla par
Model 1: taki sam procent dochodu
Każda osoba odkłada ustalony procent swojego wynagrodzenia, na przykład 10%.
Przy dochodach 12 000 zł i 6 000 zł będzie to odpowiednio:
- 1 200 zł,
- 600 zł,
- łącznie 1 800 zł miesięcznie.
To rozwiązanie jest proste i odporne na zmiany wynagrodzeń. Gdy ktoś dostaje podwyżkę, automatycznie rośnie też jego wpłata.
Minusem jest to, że różnica między kapitałami nadal się powiększa. Po latach osoba zarabiająca więcej będzie miała znacznie większy portfel.
Model 2: równe wpłaty z budżetu wspólnego
Para traktuje oszczędzanie emerytalne jak rachunek za mieszkanie. Z pieniędzy wspólnych przelewa taką samą kwotę na konto każdej osoby.
Przykład:
- 1 000 zł miesięcznie na IKE lub portfel Anny,
- 1 000 zł miesięcznie na IKE lub portfel Michała.
To dobry model, gdy obie osoby w różny sposób pracują na dobro rodziny. Jedna może zarabiać więcej, a druga przejmować większą część opieki nad dziećmi i obowiązków domowych.
Nieodpłatna praca w domu nie buduje kapitału emerytalnego. Równe wpłaty pomagają tę lukę częściowo wyrównać.
Model 3: minimum dla każdego, nadwyżka proporcjonalnie
To rozwiązanie pośrednie i w wielu rodzinach najbardziej praktyczne.
Najpierw para ustala minimalną wpłatę dla każdej osoby, na przykład po 700 zł. Pozostałą część miesięcznej kwoty dzieli proporcjonalnie do dochodów.
Jeśli budżet emerytalny wynosi 3 000 zł:
- 1 400 zł zapewnia minimalne wpłaty po 700 zł,
- pozostałe 1 600 zł para dzieli proporcjonalnie,
- każda osoba regularnie buduje własny kapitał, ale większy dochód nadal pozwala oszczędzać więcej.
Ten model łączy bezpieczeństwo z elastycznością.
Co z IKE i IKZE?
Małżeństwo nie ma jednego wspólnego IKE ani IKZE. Każdy małżonek otwiera własne konto i korzysta z własnego rocznego limitu.
To daje parze dwa razy więcej możliwości, ale wymaga przemyślanego podziału wpłat.
IKZE może być szczególnie atrakcyjne dla osoby, która osiąga wyższy dochód i realnie skorzysta z odliczenia podatkowego. IKE nie daje ulgi przy wpłacie, ale po spełnieniu warunków pozwala uniknąć podatku od zysków kapitałowych przy wypłacie.
Nie oznacza to jednak, że wszystkie pieniądze powinny trafiać na IKZE lepiej zarabiającego partnera. Korzyść podatkowa dziś nie powinna prowadzić do sytuacji, w której druga osoba po latach nie ma własnego kapitału.
Rozsądna kolejność może wyglądać tak:
- Zapewnijcie regularną wpłatę na konto emerytalne każdej osoby.
- Sprawdźcie, kto mocniej skorzysta z odliczenia IKZE.
- Pozostałą kwotę kierujcie na IKE albo zwykły, tani portfel długoterminowy.
- Raz w roku sprawdzajcie proporcje kapitału, koszty i osoby uprawnione.
Limity IKE i IKZE zmieniają się co roku. Przed większą wpłatą zawsze sprawdźcie aktualne wartości w oficjalnych źródłach albo w instytucji prowadzącej konto.
Przerwa na opiekę nad dzieckiem nie może oznaczać przerwy w emeryturze
Wyobraź sobie, że jedna osoba przez trzy lata pracuje na pół etatu. Jej wynagrodzenie spada, składki emerytalne są niższe, a możliwości prywatnego oszczędzania praktycznie znikają.
Drugi partner w tym czasie rozwija karierę, pracuje dłużej i zarabia więcej. Jest to możliwe między innymi dlatego, że ktoś inny przejął większą część opieki nad rodziną.
Jeśli oszczędności emerytalne rosną tylko po stronie osoby pracującej na pełny etat, koszt rodzinnej decyzji ponosi wyłącznie drugi partner.
Dlatego na czas urlopu rodzicielskiego, ograniczenia etatu albo dłuższej opieki nad bliskim warto ustalić tak zwaną wpłatę wyrównującą. Może to być stała kwota przekazywana co miesiąc na IKE, IKZE lub portfel osoby, która czasowo zarabia mniej.
To nie jest prezent ani kieszonkowe. To element wspólnego planu finansowego.
A jeśli macie rozdzielność majątkową?
Rozdzielność majątkowa nie zwalnia z rozmowy o emeryturze. Wręcz przeciwnie: formalna odrębność majątku sprawia, że jeszcze dokładniej trzeba ustalić, kto, ile i na czyje konto wpłaca.
Warto zapisać prostą zasadę w domowym planie finansowym, na przykład:
Co miesiąc przeznaczamy 15% łącznego dochodu netto na emeryturę. Każda osoba otrzymuje minimalnie 800 zł na własne konto, a resztę dzielimy proporcjonalnie do dochodu.
Taka notatka nie zastępuje porady prawnej ani umowy majątkowej. Pomaga jednak uniknąć sytuacji, w której po kilku latach każda osoba pamięta ustalenia inaczej.
Jeżeli macie skomplikowaną sytuację majątkową, dzieci z poprzednich związków albo firmę, podział oszczędności i zasady dziedziczenia warto omówić z prawnikiem oraz doradcą podatkowym.
Nie zapomnijcie o dziedziczeniu
Na IKE i IKZE można wskazać osoby uprawnione do otrzymania środków po śmierci właściciela. Warto sprawdzić te dyspozycje po ślubie, rozwodzie, narodzinach dziecka i każdej dużej zmianie rodzinnej.
Przy zwykłych rachunkach inwestycyjnych i innych składnikach majątku zasady mogą wyglądać inaczej. Sam fakt, że jesteście małżeństwem, nie oznacza, że pieniądze natychmiast i bez formalności trafią do partnera.
Raz w roku zróbcie krótki przegląd:
- gdzie znajdują się oszczędności,
- kto jest właścicielem każdego konta,
- kto został wskazany jako osoba uprawniona,
- czy partner wie, w jakiej instytucji szukać dokumentów,
- czy podział nadal odpowiada Waszej sytuacji rodzinnej.
Ile powinniście odkładać?
Nie istnieje jedna właściwa kwota dla każdej pary. Dobry plan zależy od wieku, dochodów, obecnego kapitału, przewidywanych świadczeń i standardu życia, jaki chcecie utrzymać.
Na początek możecie przyjąć prostą zasadę:
- ustalcie kwotę, którą jesteście w stanie odkładać także w słabszym miesiącu,
- ustawcie dwa automatyczne przelewy dzień po wypłacie,
- zwiększajcie wpłaty po każdej podwyżce,
- premię lub zwrot podatku częściowo przeznaczajcie na uzupełnienie kapitału osoby zarabiającej mniej.
Regularne 500 zł jest lepsze niż ambitne 2 000 zł wpłacane tylko dwa razy w roku. Plan emerytalny ma wytrzymać gorszy kwartał, zmianę pracy i duży rodzinny wydatek.
Rozmowa, którą warto przeprowadzić dziś
Usiądźcie na pół godziny i odpowiedzcie osobno na pięć pytań:
- Ile każde z nas ma dziś odłożone na emeryturę?
- Na czyje nazwisko są konta i inwestycje?
- Ile miesięcznie możemy odkładać jako para?
- Czy niższy dochód jednej osoby jest skutkiem wspólnej decyzji rodzinnej?
- Jaki podział wpłat oboje uznajemy za sprawiedliwy?
Nie musicie od razu budować skomplikowanego arkusza. Potrzebujecie jasnej zasady, dwóch automatycznych przelewów i terminu kolejnego przeglądu.
Najważniejsze: budujcie dwie emerytury
Sprawiedliwość w związku nie zawsze oznacza identyczne przelewy. Czasem będzie to taki sam procent dochodu. Czasem równa kwota z budżetu wspólnego. A czasem większa wpłata dla osoby, która przez kilka lat poświęcała karierę na rzecz rodziny.
Najgorszy wariant to brak rozmowy i założenie, że "jakoś to będzie".
Sprawdźcie, ile każde z Was już ma, wybierzcie model podziału i zacznijcie od kwoty, którą naprawdę utrzymacie. Za dwadzieścia lat ważniejsza od idealnego produktu okaże się konsekwencja i fakt, że od początku dbaliście o przyszłość obojga.
Potrzebujecie uporządkować ochronę finansową rodziny i sprawdzić, czy obecny plan zabezpiecza obie osoby? Skorzystajcie z formularza kontaktowego. Razem przejdziemy przez Waszą sytuację i wskażemy elementy, które wymagają uzupełnienia.

